Skip to main content

3 rzeczy, które dzieją się w mózgu tłumacza konferencyjnego

Wyobraź sobie, że uczestniczysz w Międzynarodowym Forum Gospodarczym i przysłuchujesz się dyskusji ekspertów. W panelu uczestniczą i Koreańczycy, i Amerykanie, i Gruzini. Nie znasz tych wszystkich języków. Sięgasz po słuchawki, w których, na szczęście, słyszysz tłumaczenie „na żywo” na swój  język ojczysty.

Czy zastanawiałeś się kiedyś, jak tłumaczenie trafia do Twojego ucha? To nie dzięki magikom, ani superalgorytmom rozumiesz sens dyskusji. Zawdzięczasz to pracującym w kabinie tłumaczom symultanicznym. Ale jak to możliwe, że udaje im się jednocześnie słuchać, analizować i mówić? Zaraz uchylę rąbka tajemnicy i opowiem Ci o trzech procesach, które zachodzą w mózgach tłumaczy.

Czym jest decalage i dlaczego tłumacz musi złapać trochę dystansu

Powróćmy na naszą konferencję. Panel dotyczy polityki międzynarodowej. Jeden ze specjalistów, Amerykanin, z uwagą  słucha dwóch przerzucających się argumentami polskich  politologów. Nagle pada skierowane do niego pytanie. Amerykański profesor, zamiast błyskawicznie zareagować, jeszcze chwilę milczy. Czy coś się stało? Nie, profesor chciał wysłuchać do końca tłumaczenia, które, zdradzę Ci pewien sekret, zazwyczaj nie jest idealnie „symultaniczne”.

Decalage – to inaczej odstęp czasowy pomiędzy tekstem oryginału i tłumaczenia, które słyszycie. Zdarzyło Wam się kiedyś rozmawiać przez Skype i dźwięk dotarł do Was później niż obraz? Sytuacja wygląda podobnie w tłumaczenie symultanicznym, które nie jest idealnie „jednoczesne” z wypowiedzią, tylko opóźnione o dwie, trzy sekundy. To nie jest błąd w sztuce.

Tłumacz musi nauczyć się regulować swój dystans od mówcy. Decalage jest potrzebny, kiedy trzeba poczekać, żeby zrozumieć sens fragmentu wypowiedzi i uniknąć przekładania słowo po słowie. Z drugiej strony, jeśli panelista mówi zbyt szybko, tłumacz musi ten dystans skrócić, żeby nie stracić ważnych informacji.

Kiełbasa w plasterkach, czyli czemu tłumacz kroi dla Ciebie zdania

Wyobraźcie sobie, że chcecie zjeść całe pęto salami na raz. To trudne zadanie i pewnie niewielka przyjemność. Z kolei salami pokrojone na cienkie plasterki smakuje wybornie. Tłumacze symultaniczni postępują podobnie z wypowiedziami. Stosują sposób zwany techniką salami lub saucissonage. Tną długie, złożone zdania, żeby zaserwować treść podaną w  smacznych, logicznych i łatwych do zrozumienia porcjach, w Twoim języku ojczystym.

Tajemnica antycypacji, czyli co ma wspólnego tłumacz z wróżbitą

Wracamy na salę konferencyjną. Przed nami wykład o odnawialnych źródłach energii. Moderator przedstawił prelegenta, a ten zdążył powiedzieć: – „Dzień dobry, chciałbym serdecznie podziękować za …”, ale nagle mikrofon zaczyna przerywać. Ty jednak w tłumaczeniu usłyszałeś – „… podziękować za zaproszenie na dzisiejsze Międzynarodowe Forum Gospodarcze”.  Po krótkim sprzężeniu mikrofonu prelegent mówi dokładnie to samo.

Czy tłumacze to wróżbici? Nie, zjawisko antycypacji, czyli przewidywania kolejnych elementów wypowiedzi, jest zupełnie naturalne. Wszyscy to robimy. Zgadując, korzystamy z wiedzy ogólnej, znajomości popularnych „zbitek wyrazów”, a przede wszystkim kontekstu. (Chyba każdy domyśliłby się, za co chciał podziękować prelegent).

Tłumacze  symultaniczni po prostu częściej i bardziej świadomie korzystają z tego mechanizmu. Dzięki lepszemu przewidywaniu treści uwalniają trochę „mocy obliczeniowej” w mózgu, której potrzebują do jednoczesnego słuchania i tłumaczenia.

Tłumaczenie symultaniczne to fascynujące zjawisko, a sam proces nie został jeszcze w całości wyjaśniony przez neurobiologów. Nie wiadomo co sprawia, że człowiek jest w stanie jednocześnie myśleć i mówić w dwóch językach. Ja też musiałam zdrowo wysilić swoje zwoje mózgowe, żeby opisać co dzieje się w głowie tłumacza symultanicznego. Jeśli artykuł Ci się spodobał lub masz jakieś pytania, napisz, proszę, kilka słów w komentarzu!

Olga Skorupka

Olga Skorupka

Olga Skorupka jest tłumaczką konferencyjną akredytowaną przy instytucjach Unii Europejskiej, działającą w zawodzie od 2009 roku. Ukończyła prestiżowy program European Masters in Conference Interpreting na Uniwersytecie Warszawskim oraz filologię angielską na Uniwersytecie Łódzkim. Swoje umiejętności tłumaczeniowe doskonaliła także w Institut Libre Marie Haps w Brukseli oraz na Universidad Internacional Menéndez Pelayo w Santander. Pracuje z językiem polskim (A), angielskim (B), francuskim i hiszpańskim (C). Posiada bogate doświadczenie jako organizatorka imprez kulturalnych, nauczycielka i przedsiębiorczyni.

Leave a Reply

Zadzwoń